Dodano: 2009-10-31 10:45
<Wychodzi z kajuty i dowiązuje rozporek>
Jakie traktowanie? Sama chciała się pobawić w jaskiniowców<
okazuje język w stronę Rose>
A przy okazji zdradziła mi sekret iż pod pokładem mają specjalną skrytkę... ponoć w niej zielona wódka siedzi, co to się z nią rytuał cukrowy odprawia i kolor zmienia tak by także stan umysłu zmienić<
atrzy wymownie na ucztującego kapitana> to chyba będzie moja działa<zniknął pod pokładem a po chwili słychać było trzask wyłamywanych desek, wrócił z skrzynką w której coś zabrzmiało szkłem i na linie wskoczył na rodzimy Black Force by tam zamyszkować na czarną godzinę owy tajemniczy trunek>
Nauka uczyniła z nas Bogów, zanim jeszcze zasłużyliśmy na to by być Ludźmi...
Dodano: 2009-10-31 11:50
Widać, waść nie próżnuje. - stwierdził, posyłając zadziorne łypnięcie w stronę Diarmada. - I bardzo dobrze, bardzo dobrze, im szybciej się uwiniemy, tym prędzej do Afryki dotrzemy. Cóżem ja powiadał o wypuszczeniu tych naszych gości, w niepamięć puszczam. Związać i pod pokład, na niewolniczy targ poweźniemy. W Afryce podobno zbyt duży na robotnych drabów to i rumu zań da się trochę wybrać :twisted:
Jakąż piękna skrzynia. I jakież skarby zawiera. <nakłada sobie na paluch pierścień szmaragdami wysadzany>
No, to teraz mówcie mi capo di tutti piratti :twisted:
<
oca niezdanie przewala jedną ze skrzyń, po czym układa się wygodnie na górze złota, łapczywie spoglądając ku zastawionemu stołowi>
A jakże, Tyś zawsze tylko o jednym myślisz. - stwierdza kapitan, rzucając kocurowi ochłap mięcha.
Dodano: 2009-10-31 12:33
Pod maską, nieugiętej i butnej dziewczyny kryje się romantyczna i krucha istota...która czasami nie potrafi zrozumieć pewnych spraw.
Znalazła jeszcze coś pod pokładem okrętu. Hm...cóż za dziwne urządzenie...
Przypadkiem dotknęła jakiejś części cudacznej machiny i oto jej oczom ukazał się obraz...Przestraszyła się, a po chwili gdy oswoiła się z widokiem i przepięknym dźwiękiem stanęła bez ruchu oczarowana tym co zobaczyła.
Dodano: 2009-10-31 12:36
Chyba mamy rozrywkę na rejsowe wieczory. - stwierdził, wyłaniając się z ciszy i cienia i znienacka przystając tuż za plecami Rose.
Buuu
- rzekł cicho, wprost do ucha.
Dodano: 2009-10-31 14:05
Kapitanie Ty mnie nie strasz...
Jako że wiatr im sprzyjał, byli już na cieplejszych wodach. A to znaczyło, że mogła sprawdzić swe umiejętności pływackie (przykre doświadczenia z przeszłości zmobilizowały ja do nauki pływania).
Kapitanie masz ochotę na podwodną przygodę...? Nie czekając na odpowiedź jednym zwinnym ruchem wskoczyła do wody i zanurkowała. :wink:
Dodano: 2009-10-31 14:09
Póki nie wrócę, Tyś tu dowodzisz Poca -> rzekł, założywszy swój kapelusz na koci łęb, po czym susnął w otchłań wód.
Ta otoczyła go lazurowym, ożywczym błękitem, mgławicami barwnych ryb, pomykającymi cicho w głąb podwodny lasów raf. Gdzieś w oddali mignął tryton, gdzieś pod okiem błysnęła perła. Tylko Rose gdzieś mu znikła w ostępach rajskiego, zatopionego ogrodu...
Począł więc szukać, pomknął przed siebie, ostawiając w dali płożący się po dnie cień Black Force'a. W otchłań podwodnych budowli, wzniesionych w owych niepamiętnych czasach, gdy Atlanci władali oceanami, a gwiazdy szeptały trwożnie imiona Wielkich Przedwiecznych.
Gdzieś z oddali usłyszał wołanie. Gdzieś z oddali coś go przyzywało. Wołało wprost do jego zaintrygowanego umysłu. Obijało echem w rytmie serca.
Dodano: 2009-10-31 16:54
To nie wołanie, to syreny i ich śpiew. Daje znaki Wildowi, by do niej podpłynął. Z przyzwyczajenia, jako że od gadania chwilami buzia jej się nie zamyka, otworzyła usta i o dziwo 8O mogła mówić bez obawy, że opije się wody i najzwyczajniej w świecie utonie.
Wildzie, widzisz to co ja...? Czy może mam jakoweś zwidy
Już wiem, rozumiem. Syreny próbują nas ostrzec przed tą wielką ośmiornicą... Kapitanie nie ma co w tej chwili zgrywać się na bohatera, nic nie zdziałasz gołymi rękoma, a przyjdzie czas to się jeszcze z potworem policzysz. Uciekajmy... !
Wrócili na statek. Zziębnięci, głodni ale zadowoleni ze swej przygody. W kajucie kapitana Poca smacznie spał. Raczył łaskawie zostawić jakieś nędzne resztki mięsiwa i to musiało im starczyć dla zaspokojenia głodu.
A to łotr z tego kocura nijakiego umiaru nie ma. Dobrze, że choć do rumu się nie dobrał, nim się rozgrzejemy chyba że masz lepszy pomysł kapitanie :wink:
Dodano: 2009-10-31 17:25
Brrr, żesz, skąd takowe stwory tam w głębi mieszkają? Zagubione dziecię Cthulhu się nam przypałętać musiało.
<trzęsie się z przemoczenia>
O, tak, tak, rum dobrym pomysłem jest^^ A do tego może taniec jaki? Tak, tak, taniec na zdobycznym złocie :twisted:
<wstaje koślawo, lekkim ukłonem prosząc Rose do pójścia w tan> :twisted:
Dodano: 2009-10-31 17:42
Hm...możemy i zatańczyć czemu nie
Przyodziała jedną z sukien zdobycznych.
Kurcze jakieś takie prawie bez materiałowe one wszystkie i zimno w nich...
czy to aby na pewno jest sukienka :roll: :wink:
Dodano: 2009-10-31 18:01
O_o
Po wyglądzie tej sukni sugeruję, ze krawiec prawie zdecydowanie był pająkiem :wink: Szczerze, to ja bym w takiej na pokład nie wychodził. I mniejsza już o majtków, ale noc dziś chłodna się zapowiada. A jak dobrze pójdzie, to jutro Afryka powita nas gorącymi objęciami :twisted:
O, takimi^^ <
orywa w wir tańca>
Niech gra muzyka :twisted:
Niech bębny swym dudnieniem burzą spokój oceanów :twisted:
A nasze marzenia niosą się echem wśród wszechwiecznych fal :twisted:
Dodano: 2009-11-01 15:55
Ło rany...cóż to była za noc :oops: :wink: Sięgając do swojej pamięci uśmiechnęła się pod nosem, pomaszerowała na pokład i tymi słowy zwróciła się do załogi:
Kapitan dziś zarządził, iż z okazji Halloween, będzie dodatkowy przydział rumu no i może inne atrakcje :wink:
A co się ta wszyscy dziwnie na mnie gapicie i taka cisza na pokładzie. Mowę wam odjęło czy co :?: W tym monecie pojęła o co chodzi...szybkim ruchem zwinęła się na pięcie i z prędkością światła znalazła się w swojej kajucie.
O rzesz, ale ze mnie gapa... Spojrzała przez bulaj. Do stu piorunów chyba dopłynęliśmy 8O
trza budzić kapitana :!:
Dodano: 2009-11-01 16:23
<wychodzi z kajuty z kacowanym wzrokiem i ścianą bladą jak kreda> cholera...ta choroba morska...
<bierze beczkę prochu, oblebia smołą, jeno majstruje przy pokrywie i tworzy coś zmyślnego, po chwili wrzuca do wody> a to dla ośmiornicy
<za Black Force'm wykwitła pienista tuleja wody tryskającej dwanaście stóp ponad poziom morza, a wraz z nią kilkanaście ryb uderzyło o pokład, Diarmad odwrócił się zdziwiony>
Te! Kamraci chyba wymyśliłem nowy sposób łowienia rybek
<złowieszczy grymas uśmiechu pojawił się na jego twarzy>
No dopływamy dopływamy...ale czy to aby na pewno Afryka?
Nauka uczyniła z nas Bogów, zanim jeszcze zasłużyliśmy na to by być Ludźmi...
Dodano: 2009-11-02 07:24
<spał twardo, snem kamiennym, nie czując nóg po zeszłonocnych hulańcach. Na swej koi, nogami do góry, czupryną zamiatając podłogę. A nad głową jego unosiła się chmura treścią snu się mieniąca, tak jak kryształ labradorytu mieni się barwami tęczy.
W chmurze tej dostrzec można było samotną, bezludną wyspę, na której to kapitan opalał się, spoczywając na hamaku rozpiętym pomiędzy dwiema palmami i popijał łyki rześkiego rumu, nucąc piosnkę niejasnej treści. Potem w rytm pieśni owej razem z dziewoją znajomą harcował wokół ognia wielkiego, co pośrodku wyspy płonął.
Rose, Rose - mamrotał pod nosem, ziewając z leksza od czasu do czasu. A obok niego jaguar wierny powstał na chwilę, by przewrócić się na drugi bok i ponownie zapaść w sen> :twisted:
Zuodkie lenistwo^^
Dodano: 2009-11-02 17:11
Biega jak poparzona, szarpie kapitana by go ze snu wyrwać. Ale na nic prośby, błagania i przekleństwa. Wild śpi i ani myśli się obudzić. Nic to, trzeba podjąć ostrzejsze działania, chwyciła wiadro lodowatej wody i z całym impetem wylała na kapitana. Kocurowi tyż się dostało tak przy okazji. :wink: Kapitan wrzasną, spadł z koi i groźnym okiem spojrzał na sprawczynię całego zamieszania. No tom przeholowała, myśli ale nic co ma być to będzie. I tak doń rzecze:
Pragę powiadomić waszą kapitańską mość, że dotarliśmy do Afryki, i gdyby wasza łaskawość zechciał wyjść na pokład to załoga byłaby wdzięczna a ja najbardziej.
Nie czekając na reakcję kapitana nie wiedzieć kiedy już była na pokładzie. Słońce świeciło jeszcze dość wysoko ale chyliło się ku zachodowi. Przysłoniła oczy rękoma i oniemiała z wrażenia
moje marzenie się spełniło... :D I już snuła plany na następne dni...
Dodano: 2009-11-02 17:19
Łosz, widział ty Chorobę jedną? - spytał Tezcatlipoci, który właśnie strząsał z futra nadmiar wody.
Następnie powstał i wytrzepując wodę z lewego ucha poczłapał na pokład, gdzie Słońce oślepiło go złocistą łuną.
Woooaaahhh. To się zwą widoki :twisted: - stwierdził, a ujrzawszy Rose na skraju burty i wspomniawszy lodowate przebudzenie, podstępnym susem doskoczył do kamratki, chwycił na ramiona i wrzucił do wody :twisted:
To bawimy się w berka, pływanego :twisted:
Dodano: 2009-11-02 18:59
Tylko na to czekała :wink: Wynurzyła się z wody i woła do kapitana. Kto pierwszy dopłynie do brzegu ten wygrywa. Nagrodą będzie przegrany :twisted: Wiedziała, że ma niewielkie szanse z Wildem. Wokół statku bawiły się delfiny, dosiadła jednego z nich o ile można tak powiedzieć
i ruszyli w stronę brzegu.
Dodano: 2009-11-02 19:04
W jakim sensie będzie ta nagrodą? - zapytał enigmatycznie, po czym siupnął do wody i począł pędzić, pędzić, próbując dogonić delfina.
<sssssssssssiiiiiiiiiiiiiiiiiuuuuuuuuuuuuuuuuuuummmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmm>
<widział przed sobą Rose na delfinie, a potem nagle łupnął i zarył w piasek, przetoczył się, splunął w powietrze i legł w bezruchu, wpatrzony w Słońce>
Kto wygrał? Kto? - pytał, rozglądając się dookoła i dychocąc ciężko.
Dodano: 2009-11-02 19:27
Jak to kto, pyta zdziwiona...to chyba jasne kto :wink: To powiedziawszy, skinęła na Wilda by usiał koło niej. Jak tu pięknie :D
Dodano: 2009-11-02 19:37
<usiadł, przesypał piasek w dłoni i spojrzał to na Słońce, to na Rose opromienioną jego łuną>
Coś mi się zdaje, że pasujesz tu. - stwierdził, po czym zaczął głębiej grzebać w piasku, aż wyciągnął...
<wzniósł go przed oczy Rose, by rozbłysł łuną Słońca>
Tu zamknięto tchnienia przeszłości, wspomnienia. Co w nim widzisz, droga Kamratko?
Dodano: 2009-11-03 17:13
Ja tam sie nie znam, ale tak mi się zdaje, że to jest jantar. 8O Patrzaj kapitanie ile tego tutaj jest. Wzięła kolejny bursztyn ustawała pod słońce, i wpatruje się weń z niedowierzaniem
tośmy trafili na skarb i to nie byle jaki. :D
Kapitanie a tak przy okazyji to nie chce się upominać o swoje ale czekam na nagrodę :twisted:
Dodano: 2009-11-03 17:21
Czyż moja obecność tu nie jest wystarczającą nagrodą? - zapytał, dumnie wypinając wątłą, kościstą klatę i powstając w kapitańskiej pozie, z ironicznym wyrazem na twarzy. :twisted:
- Jakiejż nagrody oczekujesz, Rose? :wink:
Dodano: 2009-11-03 17:52
Twoja obecność w sumie już jest, ale ja chiałabym...Zawstydziła się, wstała i ruszyła w stronę zachodzącego słońca. Trzeba poszukać odpowiedniego miejsca na obóz. Idzie noc, robi się zimno i ognisko też by się przydało. A przy ognisku wszystko się może zdarzyć :twisted:
Dodano: 2009-11-03 18:01
<sięgnął po swoją wszystkowidzącą lunetę>
<zerknął łapczywie przed siebie>
Oups xD
<
rzełączył z trybu X-RAY na Horizon i zerknął raz jeszcze>
Wydaje się, iżli ta laguna odpowiednią będzie, nie sądzicie? :twisted:
Dodano: 2009-11-03 18:04
Ktoś wyprawiał znów brewerie na plaży. Zgred nie mógł w wyniku tego spać, więc zmełł pod nosem przekleństwo, zeskrobał z nosa resztki zeszłorocznej szarlotki, złapał w rękę butlę sikacza i powlókł się w stronę odgłosów. Miał nadzieję że osobnicy, którzy pojawili się w okolicy jego ziemianki mieli ze sobą coś na zagrychę, bo już od dawna miał ochotę na śledzika albo kiszonego ogórka.
pornografia: http://staryzgred1979.blox.pl/html pornografia w star treku: http://ksiazkimojegodziecinstwa.blox.pl/html
Dodano: 2009-11-03 18:24
Spostrzegła postać poruszającą się w ich kierunku. Własnym czom nie nie chciała wierzyć. Przetarła oczy raz jeszcze, uszczypnęła się by mieć pewność że to nie sen. Zgred to naprawdę Ty 8O i rzuciła się z nieukrywaną radością na przybysza :) Ale jak to, co Ty tu robisz, jak się tu znalazłeś/aś ???
Nie no mus się napić taka okazyja...skacze z radości, przy okazji obsypując piaskiem resztę biesiadników :wink: